Przekwalifikowanie na DevOpsa

2

Cześć, czy ktoś z Was przekwalifikowywał się z programisty (najlepiej backend deva) na DevOpsa? Jak to u Was wyglądało? Czy z perspektywy czasu uważacie, że to była dobra decyzja? Praca DevOpsa jest raczej monotonna, rutynowa, powtarzalna, czy też raczej trudno się tym znudzić?

0

Daj spokój, to rzadkość ;D Jako programista czasem robiłem DevOpsowe sprawy i w porównaniu do pisania kodu to niebo a ziemia (DevOpsowe zadania to ziemia)

1

Nie jest specjalnie trudno (tzn. wg moich doświadczeń), ale praca bywa mocno uciążliwa, bo tu sieć nawala, tam się plugin w Jenkinsie wykoleił, a tam gdzieś jest skrypt napisany w Perlu i nikt nie wie co on robi. Co gorsza wszystko co możesz zrobić to często "dupa debug", sam skryptowy codebase to też bywa "trwała prowizorka im. św. Angusa McGyvera", ale nie tyka się tego, bo działa. Tzn. oczywiście wiele zależy od firmy, ale odnoszę wrażenie, że z jakością kodu około devopsowego często jest sporo gorzej niż produktowego i czyta się go zdecydowanie gorzej, mimo relatywnie niewielkiego stopnia komplikacji.

0

Ja jestem gdzies pomiedzy (testy wydajnosciowe + automatyzacja + setupowanie srodowiska, siec, Jenkins itp).

Generalnie: starasz sie automatyzowac/usprawniac co tylko sie da uzywajac np. Basha, Pythona, Jenkinsa, Ansible itp. Po jakims czasie to wchodzi w krew.

0

Jak jesteś bardzo oporny lub masz postawę "od niechcenia" to wdrożenie się zanmuje kilka miesęcy. Potem głównie się nudzisz, bo masz w jednym palcu cały system i może raz na tydzień jakiś większy problem wyskoczy, który by wymagał tych kilku godzin siedzenia nad rozwiązaniem. Zakładając, że nie jesteś januszem koderki, co zna tylko jeden język.

0

Czyli devops to taki admin na sterydach?
Zarobki sa calkiem niezle, skoro jednak praca jest latwiejsza - to w dluzszej perspektywie zapewne spadnie ponizej poziomu wynagrodzenia dla dewelopera.

0

Pytanie czy bardziej dev czy ops ;)
Ogólnie to sporo zależy od specyfiki firmy, bo czasem schodzi się NAPRAWDĘ nisko, typu "z jakimi flagami przekompilować kernel linuxa, żeby czas x wynosił maksymalnie y dla wywołania aplikacji z zablokowanym stronicowaniem pamięci". Potem przenoszenie takich cudów do Dockera... no sporo się wtedy nauczyłem i napociłem. Ale co osiwiałem to moje ;P

0
Złoty Lew napisał(a):

Czyli devops to taki admin na sterydach?

Nie. To taki admin, tyle, że łatwiejszy. Taki junior/mid client support jednego środowiska umiejący w miarę dobrze programować.

Zarobki sa calkiem niezle, skoro jednak praca jest latwiejsza - to w dluzszej perspektywie zapewne spadnie ponizej poziomu wynagrodzenia dla dewelopera.

A kto go tam wie. Z roku na rok coraz większa posucha w temacie kumatych w nawet podstawy administratorki. Młodzi dynamiczni zaspokajają się teraz jednym językiem wysokopoziomowym i tyle. Jak trzeba zrobić coś bardziej zaawansowanego niż instalacja pakietu z managera to młodzi dynamiczni janusze małpiego kodowania leżą i kwiczą. A wszystko wskazuje, że kolejna generacja będzie jeszcze bardziej upośledzona w temacie.

0
alagner napisał(a):

Pytanie czy bardziej dev czy ops ;)
Ogólnie to sporo zależy od specyfiki firmy, bo czasem schodzi się NAPRAWDĘ nisko, typu "z jakimi flagami przekompilować kernel linuxa, żeby czas x wynosił maksymalnie y dla wywołania aplikacji z zablokowanym stronicowaniem pamięci". Potem przenoszenie takich cudów do Dockera... no sporo się wtedy nauczyłem i napociłem. Ale co osiwiałem to moje ;P

Ale przy czym tu siwieć? Dokumentacja plus czytanie kodu i konfigów i śmiga. Chyba, że zielony jak trawa byłeś. :P

0

Gorzej jak jedną z form dokumentacji są logi "kiedyś działało tak na fizycznej maszynie, przenieś do na Vmware/dockera/gdziekolwiek indziej" ;)
A i fakt, nie byłem w tamtych czasach super-adminem (nadal nie jestem), raczej developerem, który ogarniał podstawy administracji, w temat wszedłem niejako "płynnie" bo wszyscy się tego bali.

EDIT: posty mi się zduplikowały, skasowałem ten drugi.

1 użytkowników online, w tym zalogowanych: 0, gości: 1